Wywiad z zespołem Percival Schuttenbach

'

Percival i Percival Schuttenbach. O co chodzi z tymi projektami?

Stało się tak w naszej historii, że nasza działalność rozgałęziła się, i w którymś momencie zaczęliśmy zajmować się więcej niż jednym gatunkiem muzycznym. Kiedy zakładaliśmy zespół w 1999 roku mieliśmy tylko jeden projekt – Percival Schuttenbach – który grał muzykę inspirowaną metalem i folkiem, z dużą domieszką eksperymentów. Graliśmy raz mocniej, raz delikatniej, ale cały czas bazowaliśmy na folku i metalu – naszych dwóch ukochanych gatunkach muzycznych. W którymś momencie trzon zespołu (Katarzyna i Mikołaj) dołączył do grupy rekonstrukcyjnej odtwarzającej dawnych Słowian i Wikingów. Tak bardzo wsiąknęliśmy w temat, że narodził się Percival. Jest to ten sam zespół, ale grający inną muzykę (czysty folk inspirowany historią i kulturą Słowian), w innych strojach i w innych okolicznościach. Potem powstał jeszcze jeden projekt – związany z II wojną światową i piosenką partyzancką, a kilka kolejnych czekało w kolejce. Nie wypaliły z prostego powodu – braku czasu. Do dzisiaj naszymi głównymi projektami są Percival i Percival Schuttenbach, mające ze sobą wiele wspólnego i przenikające się pod wieloma względami, złożone z tych samych osób, ale jednocześnie funkcjonujące dosyć niezależnie i mające nawet oddzielnych fanów. Jest to jakby jeden zespół w dwóch postaciach 😉

Mikołaj skąd pomysł na taki gatunek w muzyce? Jakieś specjalne fascynacje? Inspiracje?

Folk metal powstał w świecie już jakiś czas temu, ale – co ciekawe – kiedy zaczynaliśmy swoją przygodę w Percivalu – nie mieliśmy o tym pojęcia. Sami szukaliśmy swojej drogi poprzez eksperymenty i poszukiwania dźwiękowe, czasami zupełnie dziwaczne. Naszą „idee fixe” stało się połączenie folku i muzyki metalowej w jedną, doskonałą całość. Nie opieraliśmy się na gotowych wzorcach, ponieważ nawet nie wiedzieliśmy o ich istnieniu. Dzięki temu wytworzyliśmy coś, co jest bardzo nasze, Percivalowe, swój sposób na folk-metal. Ale nie tworzyliśmy w próżni, mieliśmy swoje muzyczne inspiracje. Były to zespoły takie jak Clannad i polski Kwartet Jorgi – jeśli chodzi o folk, a z drugiej strony – wielka czwórka amerykańskiego thrash metalu oraz Sepultura – chyba pierwszy na świecie folk-metalowy zespół.

Występujecie w dość niebanalnych strojach. Skąd bierzecie kostiumy sceniczne? 

Swoje stroje wykonujemy sami, niektóre ich części wypożyczamy od zaprzyjaźnionego Teatru Avatar, niektóre przerabiamy z rzeczy znalezionych w second handach, a niektóre szyjemy od zera. Jest tu miejsce na sporą ilość fantazji, ale często niestety ogranicza nas budżet. Do tego stroje sceniczne muszą spełniać pewne wymagania, jak chociażby taki, że muszą dawać pewną swobodę ruchu, nie plątać się pod nogami, nie wkręcać się w struny itd. Tutaj już każdy z muzyków naszego zespołu musi indywidualnie dopasować swój strój pod swoje potrzeby.

Przy tworzeniu naszych strojów bardzo inspirujemy się folkiem, historią, fantasy, horrorem. Lubimy mroczne klimaty, ale takie trochę z przymrużeniem oka, nie śmiertelnie poważne.

Macie kilka płyt w swoim dorobku. Czy łatwo znaleźć realizatorów Waszych projektów? Kto Wam wydaje płyty?

Swoje płyty od zawsze wydawaliśmy sami, za pośrednictwem własnego wydawnictwa RedBaaron Records, „Strzyga” jest pierwszą wydaną przez zewnętrznego wydawcę – czyli Sony. Z racji podpisanego kontraktu, tak będzie również z kolejnymi płytami. Jeśli chodzi o realizatorów, to na pewno nie jest łatwym zadaniem znaleźć takiego, który nie tylko zrealizuje wizję zespołu, ale jeszcze doda coś wartościowego od siebie. Nam się udało – w przypadku płyt takich jak „Slava II” czy „Mniejsze zło” był to Marek Dziedzic z Uniq Sound Studio, a w przypadku „Strzygi” – Jacek Miłaszewski, znany z takich produkcji jak choćby płyty Acid Drinkers.

Wiele wcześniejszych płyt nagrywaliśmy samodzielnie, co miało swoje zalety – chociażby niski koszt – ale wiemy już, że na obecnym poziomie potrzebujemy kogoś, kto przy nagrywaniu wyciśnie z nas jak najwięcej się da.

Nie ukrywam, że Wasza twórczość jest dość specyficzna, a z pewnością nie dla mas. Nie boicie się nagonki na zespół? Mam na myśli utwór „Satanismus”. Jest to Wasza celowa prowokacja czy przypadek? Kim są Wasi odbiorcy?

Nasi odbiorcy to bardzo zróżnicowana grupa – od małych 6-letnich dziewczynek, poprzez imprezowych „metaluchów”, pasjonatów historii, doktorów i naukowców aż do sportowców, komandosów i ludzi w wieku nieco starszym 🙂 Każdy znajdzie w naszej muzyce coś miłego, a najfajniejszy jest dla nas fakt, że rośnie nowe pokolenie naszych fanów, czyli dzieci rodziców słuchających Percivala. To niesamowite.

Jeśli chodzi o „Satanismusa”, to chyba wszystkie kontrowersje wokół niego się wypaliły – to już dosyć stary utwór. Jest to oczywiście żart muzyczny, wymyślony na jednej z imprez historycznych przy współudziale publiczności, powstał bardzo spontanicznie. O jakiejkolwiek prowokacji nie może być więc mowy. Jesteśmy fanami Monty Pythona, więc nie uciekniemy od tego typu poczucia humoru. Nigdy jednak takich rzeczy nie planujemy 🙂

13962579_1322707817758975_3017881257222303213_nW obiegu są Wasze dwa single „Marysia” i „Rodzanice” z najnowszego albumu pt. „Strzyga”. Kto jest autorem tekstów na płycie?

Potroszę wszyscy, zwłaszcza jeśli chodzi o „Marysię”, chociaż pierwotny pomysł na ten utwór przyniosła Kasia. Jeśli zaś chodzi o „Rodzanice”, autorem tekstu jestem ja.

W naszym zespole do tej pory głównymi autorami tekstów byłem ja i Kristina, a także trochę Kasia, natomiast za stronę muzyczną odpowiadam głównie ja i Kasia.

Koncertem w Warszawie rozpoczęliście swoją trasę koncertową. W ilu miastach zagraliście? Portal Rockowa Warszawa oczywiście będzie Was wspierać medialnie.

Trasa właśnie się zakończyła, ostatnie dwa koncerty odbyły się w Krakowie i Lublinie. Wcześniej mieliśmy przyjemność zagrać w Częstochowie, Zabrzu, Wrocławiu, Opolu, Elblągu, Gdańsku, Bydgoszczy, Poznaniu, Łodzi i Bielsko- Białej. Przyznajemy, że wschodnia strona Polski może się czuć nieco poszkodowana naszą nieobecnością, ale wszystko wynika z tego, że jest tam nam trudniej dotrzeć ze względów logistycznych. Mamy nadzieję troszeczkę to nadrobić – 17 grudnia zagramy na 20-leciu zespołu In Extremis w Białymstoku.

Dziękuję za rozmowę i do zobaczenia na koncertach

Dziękujemy…

Dla Rockowej Warszawy wywiad z Zepołem Percival Schuttenbach 

przeprowadziła Katarzyna Skrzyńska

Related posts

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.