Recenzja płyty „Czarny Gotyk” zespołu Gardenia

'

Gardenia powstała ponad 30 lat temu, dokładnie w 1987 roku. Jednakże nowości wydaje stosunkowo rzadko. „Czarny Gotyk” jest piątym krążkiem wydanym 3 lata po płycie „Niebo”. Składa się on z 15 piosenek, które łącznie trwają 57 minut.

Słuchając „Czarnego Gotyku” nie ma wątpliwości, że jest to zespół, który pamięta złote czasy polskiego punk rocka. Pierwsze pięć utworów to energiczne, aczkolwiek proste granie przypominające styl KSU, Dezerter, Siekiera czy Defekt Muzgó. Potem muzyka zauważalnie zwalnia, aby wytworzyć refleksyjny klimat zahaczający o blues rocka. W spokojniejszych momentach panowie pozwalają sobie na eksperymenty. Przykładowo w „Pytaniu” możemy usłyszeć partie klawiszy, z kolei w kompozycji „Na strychu” pojawia się saksofon.

Jednak całościowo są to utwory o podobnej tonacji i schemacie – mocne, marszowe zwrotki, których napięcie rozładowują śpiewne refreny. Po nich następuje albo powrót do głównego riffu albo popis solowy gitarzysty. Praktycznie każdy numer zdradza inspiracje zakorzenione w graniu z lat osiemdziesiątych. Dziś nie usłyszycie już tak wysuniętych gitar oraz basu, które nadają dynamiki. Podobnie jest z głosem wokalisty – Radosław Nowak nie zwraca większej uwagi na nieczystości, najważniejsze są energia i przekaz. To od słuchacza zależy czy jest w stanie przyzwyczaić się do surowo brzmiących słów.

Największy problem leży u podstaw – pojedynczo każdy kawałek brzmi przyzwoicie, ponieważ jak już wcześniej wspominałem materiał posiada wiele śpiewnych fragmentów i każdy znajdzie tu coś dla siebie. Jako całość, „Czarny Gotyk” przelatuje koło ucha – 15 kompozycji opartych na tym samym pomyśle nie jest dobrym pomysłem zwłaszcza dla albumu, który trwa prawie godzinę. Z czasem zaczynamy dostrzegać, że na niektóre numery zabrakło pomysłu i ewidentnie się nudzą. Krążek tego typu powinien być zwarty i krótki, natomiast tutaj otrzymujemy coś na zasadzie jam session – oparcie się na jednej myśli przewodniej, którą kapela wydłuża do granic możliwości.

Sytuacje nierzadko ratują teksty – te skupiają się na relacjach międzyludzkich, poszukiwaniu nadziei i poczuciu samotności. Trudno doszukiwać się w nich głębszych przesłań, tym bardziej że ich forma jest równie prosta co muzyka. Autor bardzo często stosuje powtórzenia kluczowych fraz, które mają na celu podkreślić powagę sytuacji. Jednakże są momenty, w których przydałoby się jakieś rozwinięcie tematu.

„Czarny Gotyk” jak nazwa wskazuje jest dość poważną płytą, posiadającą całkiem niezły materiał. Niestety w wielu miejscach jak na dzisiejsze czasy jest zbyt archaiczny i przez 57 minut po prostu męczy. Należą się jednak Gardenii brawa za odwagę i wierność ideałom – w 2018 roku ciężko o zespół, który stara się grać prosto, bez zbędnych kombinacji i stawia na przekaz zawarty w tekście.

recenzja: Grzegorz Cyga

 

Related posts

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.