Castle Party 2019 Zamek Bolków

'

Kolejna edycja festiwalu Castle Party odbywającego się na zamku w Bolkowie przeszła do historii.

W dniach 10-14 lipca 2019 r. mogliśmy delektować się dźwiękami o różnych odcieniach czerni i szarości. Od cold wave, dark wave, poprzez post punk, dark elektro, industrial metal, ethno metal, black metal, digital hardcore czy nordic folk, folk metal i ambient.

Tegoroczny line up Castle Party należy określić jako o zdecydowanie bardziej ciężkim brzmieniu, co nie znaczy, że nie wsłuchiwaliśmy się z zachwytem w piękno dźwięków w klimacie post gotyckiego rocka płynących podczas występu Merciful Nuns.

W piątkowe popołudnie na scenie zamkowej muzyczną podróż rozpoczął niebanalny polski zespół Başnia, który w marcu br. wydał swój debiutancki album, racząc nas melancholijnymi dźwiękami cold wave z delikatnym i przyjemnym wokalem Baśni Lipińskiej. Chwilami moje skojarzenia muzyczne ocierały się o Cocteau Twins. Po Başni na scenie pojawił się również polski Helroth, który podkręcił tempo energetycznym metalem łączonym z elementami folkowymi i etnicznymi.

Dobrym koncertem swoich fanów uraczyli Whispers In The Shadow, którzy już nie pierwszy raz gościli na zamkowej scenie, a po występie Aeon Sable, scenę opanowali Dawn of Ashes, którzy dali taką dawkę darkowego, nihilistycznego wykopu, że fani i nie tylko mogli poczuć się w pełni usatysfakcjonowani. Soczyste dźwięki industrial metalu i dark elektro zresetowały mój mózg i moje ciało podczas podscenicznych pląsów. I mimo, że momentami moja delikatna postura była zagrożona transowymi podrygiwaniami współsłuchaczy, było warto, bo dla mnie był to koncert dnia. Przekonali mnie do swojej twórczości. Merciful Nuns po takim koncercie mieli trudne zadanie, bo mimo iż ich muzyka nie jest tak energetyczna i porywająca do tańca, to gotycki rock zawsze ma swoich fanów i nigdy się nie starzeje. Było pięknie. Ze sceny sączyły się perfekcyjne dźwięki. Wyczekiwana gwiazda wieczoru – zespół Deathstars reprezentujący szeroko pojęty metal industrialny zagrali dobrze gromadząc ogromną rzeszę gości festiwalowych pod sceną.

Na kolejny dzień na scenie zamkowej zostały przewidziane występy grup DDA, Darkher, Aggressiva 69, Żywiołak – wszystkie polskie, oraz UK Decay. Lord of the Lost i jako gwiazda Atari Teenage Riot.

Aggressiva 69 dali fantastyczny występ godny weteranów sceny muzycznej, prezentując na koniec swój najnowszy utwór, po raz pierwszy grany na żywo przed publicznością. Wokalista jak zawsze zrobił niesamowite show i nawiązał fantastyczny kontakt z publicznością. Pełen profesjonalizm, muzyka zrobiła resztę. Taki koncert to czysta frajda. Jak dla mnie mogliby grać jako ostatni.

Żywiołak muzycznie zaprowadził nas w podróż folkową opartą, jak sami o sobie piszą, na cytatach ludowych i wątkach mitologicznych przy wykorzystaniu takich instrumentów jak: lira korbowa, Fidel renesansowa, gęśla gdańska smyczkowa, lutnia romantyczna, flety, że nie wspomnę o banalnej gitarze basowej i perkusji. Dwie wokalistki oraz wokal męski dopełniają muzycznej całości posługując się ludowymi technikami wokalnymi. Występ Żywiołaka był bardzo porywający, niemniej jednak swoje trzy grosze dorzucił żywioł w postaci ulewy, podczas której na polu bitwy zostali tylko najtwardsi. W związku z podwójnym żywiołem, który przeszedł przez scenę główną, po raz pierwszy miało miejsce opóźnienie w harmonogramie koncertowym, bo jak do tej pory występy artystów odbywały się z dokładnością szwajcarskiego zegarka.

Po opanowaniu lekkiego chaosu po ulewie, zagrali UK Decay, a potem Lord of the Lost którzy zeprezentowali potężną dawkę dark rocka i metalu, która mnie, i nie tylko mnie, przekonała w 100 %. Zdecydowanie odczuwalna był pozytywna energia bijąca od zespołu, który podczas występu również świetnie się bawił. Publiczność dopisała i nie pozostawała bierna pod sceną. Rewelacyjny koncert, gdzie można się było dać ponieść emocjom. Jako gwiazda w sobotę wystąpił Atari Teenage Riot, czyli legenda sceny digital hardcore. Nie zawiedli swoich fanów – perfekcyjny koncert w ich wykonaniu.

Niedziela to dzień łagodniejszego odcienia czerni. Rozpoczęła się na scenie głównej występami polskich zespołów Blitzkrieg oraz Dark Side Eons. Z kolei podczas koncertu God Module aura pogodowa po raz drugi zasiała spustoszenie. Hektolitry deszczu przy akompaniamencie grzmotów opanowały scenę na zamku i nie tylko. Najzagorzalsi fani zespołu pozostali jednak na placu boju przemoczeni do ostatniej nitki. Organizator stanął na wysokości zadania i bez większych przestoi kolejni artyści mogli wystąpić. Kolejno na scenie można było usłyszeć bardziej melodyjne utwory i delikatne dźwięki, jak projekt wokalisty Dreadful Shadows – Solar Fake. Rewelacyjny występ bądź co bądź legend gotyckiej sceny rockowej. Eivør i Sólstafir dopełnili całości tego dnia zabierając słuchaczy w przepiękną podróż muzyczną wieńczącą tegoroczną edycję festiwalu Castle Party.

Szkoda, że tych kilka dni, na które czekamy przez cały rok, tak szybko staje się historią… Czekamy zatem na kolejne Castle Party w lipcowy weekend na Zamku w Bolkowie.

Ada Bzdyk
Zdjęcia: Marcin Woźniak / Ada Bzdyk

Related posts

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.